Dlaczego kampania nie zrobi się sama?

with Brak komentarzy

Masz świetny pomysł – to początek. Zaczyna się od dużej ilości przygotowań, potem planowania, ustalasz rewelacyjne nagrody. Filmik nakręcony telefonem, ale to nic, bardzo Ci się przecież podoba! “Chyba gotowe” myślisz. Wpis w mediach społecznościowych zrobiony, niby ktoś coś wie, znajomi mówią „super, super, powodzenia!”.

Przychodzi dzień startu, odpalasz kampanię, obserwujesz. Mija godzina, dwie, trzy, dzień, dwa, tydzień i NIC SIĘ NIE DZIEJE. Dlaczego? Przecież Twój pomysł to petarda!

No.. przynajmniej Twoim zdaniem 😊

 

Ruszyło Cię to?, Widzisz siebie w opisanym przeze mnie przykładzie?, Czy może czujesz teraz, że na pewno nie chcesz, aby tak było, gdy Twoja kampania ruszy, albo może tak naprawdę masz wewnętrzne przekonanie o tym, że to właśnie Twój pomysł zasługuje na uwagę i to wszyscy dookoła się mylą?

 

W każdym przypadku – ŚWIETNIE! I czytaj dalej 😊

 

Osobiście uważam, że to, na jakiej platformie robisz swoją kampanię, nie ma większego znaczenia (małe ma, ale to temat na inny wpis). Nie ma większego znaczenia, gdyż Twoja społeczność pójdzie za Tobą wszędzie – czy to na wyspecjalizowaną platformę, czy na Twoją własną stronę.

 

Twoja ZAANGAŻOWANA społeczność to właśnie klucz do udanej kampanii.

 

Zobacz, jakie projekty finansują się szybko i kończą ze spektakularnymi kwotami?

Są to zazwyczaj takie projekty, które mają wokół siebie ludzi. Tutaj mamy przykłady klubów sportowych z naszego krajowego podwórka. Widzimy ludzi, którzy mogą się identyfikować z akcją, ponieważ identyfikują się z klubem (przeczytaj też TEN artykuł Karola Króla) i którzy czekają na to, co dla nich robisz. Dlaczego nie wesprzeć grupy, w której najlepiej się odnajduję?

Już raporty z 2013 roku pokazały ważną zasadę: jeśli w pierwszym dniu osiągniesz minimum 30% zakładanej kwoty, to Twoje szanse na zebranie 100% bardzo rosną (nawet do 80%!).

 

Ma to swoje uzasadnienie:

– Udowadniasz, że masz dobry pomysł.

– Zaczyna mocno działać psychologia tłumu („Wow, tyle zebrali pierwszego dnia! Jest szansa, że im się uda, więc się też dorzucę”) i widzimy tutaj efekt pierwszeństwa – czyli pierwsze dobre wrażenie i przyjemne emocje, przekładają się łatwiej na późniejsze odbieranie samego projektu w pozytywny sposób.

– Zwiększasz szansę na zainteresowanie mediów – bo warto sprawdzić, co ludzie tak masowo wspierają.

– Masz najmocniejszy argument – ludzie kochają Twój projekt!

 

To się „samo nie zrobi”.

fot. Alice Donovan Rouse

 

Zbudowanie społeczności i przekonanie do siebie tak, by ludzie udowodnili swoje zaangażowanie wsparciem finansowym, jest naprawdę ciężką pracą. Wymaga czasu i warto poświęcić go na to dokładnie tyle, ile potrzeba. Co więcej – jeśli nie masz minimum 30% wsparcia na pierwszy dzień zagwarantowanego przed startem, to lepiej nie ruszaj – oszczędzisz sobie nerwów i frustracji – to dla mnie najważniejsza ze składowych, o których wspominam często na moim poletku.

 

 

A o tym, jak możesz zbudować swoją społeczność, opowiem Ci już w następnym artykule. Zapraszam!