#myfirst7jobs

with 2 komentarze

Zainspirowana przez moją przyjaciółkę, Kaśkę Żbikowską, stwierdziłam, że idealnym sposobem na inaugurację mojego bloga będzie podróż w przeszłość i przejście tej drogi, która doprowadziła mnie do tego, gdzie jestem dzisiaj. A co ważniejsze – doprowadziła do tego, kim jestem. Dlatego też na początek zapraszam do sentymentalnej podróży.

 

Oto #myfirst7jobs:

 

1. Uczę dzieciaki. Szkoła katolicka zobowiązuje ☺ a tak na serio, miałam to szczęście, że od wczesnych lat otaczałam się ludźmi, którzy chcieli coś zmienić wokół siebie. Liceum, do którego chodziłam, bardzo wspierało rozwój i zachęcało do pomagania innym. W ten sposób z grupą znajomych pomagaliśmy w lekcjach dzieciakom z pobliskiej podstawówki. Było dużo wyzwań, ale też dużo satysfakcji. Te doświadczenia zamieniły się w moje pierwsze pieniądze zarobione na korkach z polskiego, matematyki i angielskiego.

Dzięki temu odkryłam, jaką satysfakcję daje błysk w oku ucznia, który ZROZUMIAŁ dany temat. Bezcenne.

 

2. Prowadzę projekt w korporacji. Lubię skakać na głęboką wodę, ale tylko w przenośni, bo gdy pływam naprawdę, to czuję się bezpiecznie tylko wtedy, gdy dno jest niedaleko

Gdy kończyłam studia, to nie miałam pojęcia, co chciałabym robić. Miałam za sobą kilka praktyk, ale czułam, że to nie jest to. Wtedy właśnie odkryłam program Silesianum Professional, który wzorując się na modelu francuskim, łączył naukę z pracą. Tak trafiłam do działu logistyki w Kosmepolu (Polska fabryka L’Oreal) i przeszłam niesamowitą szkołę życia, przeżywając jedną z najlepszych przygód po dzisiejszy dzień.

Dzięki temu odkryłam, że zawsze trzeba zapłacić „frycowe”, że uwielbiam pracować i że pozory mylą.

 

3. Analizuję dane w międzynarodowej korporacji. To była decyzja w stylu „na przeczekanie”, czyli zostałam w Thomson Reuters 5 lat ☺ To były wspaniałe lata, z szybkim awansem i odkryciem tego, co kocham robić. Uczyłam, inicjowałam zmiany i pokochałam alternatywne finansowanie przedsięwzięć (jakkolwiek szalone się to może wydać). Jednak to, co w tej pracy było najważniejsze, to to, że otaczałam się wspaniałymi ludźmi, z którymi przyjaźnię się do dziś.

Dzięki temu odkryłam, że chcę dzielić się wiedzą i chcę zmieniać świat na lepsze, pomagając w realizacji projektów, dokładnie tak, jak najwięksi finansowi gracze na rynku.

 

4. Zarządzam platformą crowdfundingową. Poszłyśmy z koleżanką na warsztat o tym, skąd wziąć pieniądze na biznes i do dziś nie mam pojęcia, co wtedy się stało, ale na tej sali, w tamtym czasie,  poczułam powołanie i prawdziwą magię. Dreszcze pojawiały się na moim ciele co chwilę i czułam, że to jest dokładnie to, co powinnam robić i to miejsce, w którym chcę być. To był warsztat o crowdfundingu. Kilka dni później wysłałam aplikację do firmy organizującej warsztat, na którym poczułam stan flow i tak zaczęłam zarządzać platformą wspolnyprojekt.pl i tworzyć platformę wspolnicy.pl. Szybko? Szybko! Zdecydowanie przygoda życia i wielka szkoła – wiele ciężkich chwil, ale też niesamowita satysfakcja z udanych projektów.

Dzięki temu odkryłam, że to, czy rozłożę skrzydła i polecę, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Drugą ważną informacją dla mnie było to, że na początku zawsze jest trudno, ale przychodzi taki moment, że po prostu ta wiedza jest już we mnie i wtedy to samo płynie…

 

5. Pracuję w fundacji jako wolontariuszka. Fundację NADAKTYWNI poznałam przy okazji projektu dla platformy wspolnyprojekt.pl – znalazłam ich w Internecie i pomyślałam, że to muszą być świetni ludzie, skoro nazwali się „NADAKTYWNI”. Pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia i współpracujemy do dziś. Wolontariat płynie mi we krwi, więc ta współpraca wyszła bardzo naturalnie, a ja nie wyobrażam już sobie życia bez moich Dziewczyn oraz pomagania. Nie ma lepszej zapłaty, niż satysfakcja ludzi obdarowanych, uśmiechy naszych seniorek i ta radość, gdy zdobywamy fundusze na nowe działania! Poświęcam fundacji naprawdę dużo energii, ponieważ wierzę, że zawsze lepiej dawać. A każdy projekt to realizacja marzeń osób potrzebujących.

Dzięki temu kolejny raz odkryłam, że dobro zawsze powraca ze zdwojoną mocą.

 

6. Jestem Account Executive w agencji kreatywnej. Już od dawna wiem, że chcę pomagać ludziom robić projekty crowdfundingowe. Chciałam to robić niezależnie. Gdy przyszedł czas decyzji, wymyśliłam sobie, że praktyka marketingowa idealnie uzupełni moje kompetencje i będę miała pełny wachlarz umiejętności, aby prowadzić skuteczne kampanie. I znowu rzucam się na głęboką wodę. Na dzień dobry wita mnie bardzo duży klient i uczymy się siebie nawzajem. Dni składają się z nieprzespanych nocy, kolejnych litrów kawy, sporów i nerwów, kolejnych kaw, ale finalnie z wielkiej satysfakcji, gdy pierwsze projekty w końcu się udają. To była niesamowita współpraca z najbardziej kreatywnym zespołem na świecie, obserwowałam trybiki w głowach współpracowników, kiedy powstawały im nowe pomysły. Te naprawdę z najwyższej półki. Wiem, że będę wspominać jeszcze długo moją przygodę, która miała być tylko dla mnie uzupełnieniem, a okazała się bezcennym doświadczeniem.

Dzięki temu odkryłam, że zawsze warto słuchać serca i iść za jego głosem, bo jeśli to Twoja droga, to wszystko dookoła sprzyja.

 

7. Prowadzę własną firmę. No i to jest prawdziwa jazda bez trzymanki, ale jaka ekscytująca! Gdy nadarza się okazja i spływają ciekawe propozycje – stawiam wszystko na jedną kartę i rzucam się w wir pracy. Pomagam tworzyć kampanie crowdfundingowe już zupełnie niezależnie. Współpracuję z najlepszymi. Tworzę swoją pracę marzeń. Ale też w przyśpieszonym kursie uczę się siebie, przerabiam wiele wzlotów i upadków. Każdego dnia odkrywam coś nowego. Uczę się, że trzeba szukać alternatywnych rozwiązań, kiedy wszystkie podstawowe i najbardziej oczywiste zawodzą. Definiuję, czym jest mój sukces. To jest fascynująca droga i dziękuję Ci, że jesteś jej częścią.

Odkryłam, że planowanie jest ważne, ale życie i tak pisze własne scenariusze, więc zostawiam przestrzeń na improwizację!

 

I oto jestem. Nie wiem, jak będzie, ale próbuję. Działam w zgodzie ze sobą, z własnym sumieniem. Słucham intuicji. Wierzę, że wszystko dzieje się we właściwym czasie i wtedy, gdy jesteśmy na to gotowi. Otwieram oczy i oglądam to, co tworzę i to do czego Cię zapraszam. To jak serial, a ja już się nie mogę doczekać kolejnych odcinków.

To jak, wchodzisz w to?