Opowiadać o projekcie, czy nie opowiadać? Oto jest pytanie…

with Brak komentarzy
Zainspirowana ostatnimi rozmowami, poruszam dziś ważny temat: opowiadać o swoim pomyśle czy nie opowiadać? Czy warto rozmawiać? A może lepiej nic nikomu nie mówić, bo jeszcze ktoś mi ten pomysł zabierze?

 

Żyje mi się lepiej, gdy wierzę w ludzi. To mój świadomy wybór. Było wiele sytuacji i prywatnych i biznesowych, które mogłyby spowodować zwątpienie i brak wiary w drugiego człowieka. Łatwiej mi jednak, gdy zakładam, że każdy ma dobre intencje i warto dać mu szansę: i prywatnie, i biznesowo. Co rozumiem przez dobre intencje? Otóż, zakładam, że człowiek zadający pytania chce usłyszeć odpowiedzi (z ciekawości albo by się czegoś nauczyć), a nie, że chce zabrać mi pomysły.

Doskonale rozumiem, że jest etap projektu, o którym się nie mówi. Są szczegóły techniczne, unikalne know-how, czasami finanse… Jest też taki etap, który wymaga ujawnienia pomysłu i pokazania go światu, bo do klientów trzeba dotrzeć, bo sami nie zgadną, że mają przyjść, itd. Podczas jednego ze spotkań całkiem niedawno usłyszałam, że „na pewno spółki nie będą opowiadać o swoich pomysłach biznesowych, bo wszyscy będą się bali, że ktoś te pomysły ukradnie”. Serio? Czy tak jest? Czy takie podejście nie hamuje naszego rozwoju? Czy rzeczywiście tak łatwo kradnie się cudze pomysły? 

 

Moim zdaniem:

 

1. To wcale nie jest tak, że każdy tylko czeka, aby zabrać mój pomysł.

Inspiracja jest potrzebna. Na pewno przeszukałeś „cały Internet” pracując nad swoim pomysłem. Pewnie dokładnie wiesz, co i jak robi konkurencja. Możliwe nawet, że połączyłeś kilka istniejących rozwiązań w jedno i tak powstał Twój biznes. Ale tylko Ty wiesz, ile pracy kosztowało Cię dojście do miejsca, w którym jesteś, ile nieprzespanych nocy, ile zainwestowanych pieniędzy. Poza tym skupiając się na wartości dodanej Twojego projektu oraz na tym, dlaczego to robisz, tylko Ty masz ten magiczny składnik, który czyni Twój projekt wyjątkowym.

 

2. A może znam kogoś (kto zna kogoś), kto mógłby Ci pomóc?

Opowiedz mi o tym, co robisz, bo może znam kogoś, kto będzie w stanie Tobie pomóc. Przedstawię Cię, wprowadzę, albo nawet pomogę. Każdy człowiek ma wyjątkową historię, doświadczenie, znajomości. A nawet jeśli zupełnie nie znam nikogo, kto może pomóc, to… patrz punkt 3!

 

3. Każda okazja jest dobra do promocji.

…może zostanę Twoją klientką? Twoja kampania zaczyna się w momencie, gdy podejmujesz decyzję o kampanii, a nie wtedy, gdy jesteś gotowy do startu. To ważne podejście, bo otwiera Ci wiele możliwości do promocji i sprzedaży, których byś nie wykorzystał czekając na odpowiedni moment 😉

 

4. Badaj, testuj, szukaj informacji zwrotnej.

Fajnie opowiedzieć o swoim projekcie komuś, kto jest zupełnie z innej branży. Jeśli Cię nie zrozumie, to popracuj nad swoim komunikatem. Często łapię się na tym, że zakładam, że osoba, z którą rozmawiam wie tyle samo, co ja, a przecież nawet jeśli znamy te same pojęcia, to możemy je rozumieć na swój własny sposób.

 

 

Warto rozmawiać. Warto stwarzać sobie możliwości i się na nie otwierać. Warto też wyznaczyć granicę, za którą wpuszczamy tylko wybranych. Ale pamiętaj, że jeśli boisz się pokazać światu Twój pomysł, to kampania finansowania społecznościowego nie jest dla Ciebie. I chyba z innych kampanii online też musisz zrezygnować…

 

A jakie są Twoje doświadczenia – opowiadasz, czy nie opowiadasz?