PROAKTYWNOŚĆ – moje ulubione słowo na „P”, czyli wpis bardzo osobisty.

with Brak komentarzy

Jest wiele definicji proaktywności, jednak moja ulubiona to ta z Wikipedii

Proaktywność – postawa, w której przyjmuje się, że to jednostka odpowiedzialna jest za swoje życie poprzez dokonywanie wyborów. Przeciwieństwo reaktywności.

Uważam się za osobę hiper-proaktywną. Wiem, że często nie jestem łatwym współpracownikiem czy podwładną, jestem też wymagającą szefową, bo przeze mnie zwykle jest więcej pracy (chociaż wolę, aby to była sprytniejsza praca, a nie cięższa), zadaję dużo pytań (a nie każdy lubi pytania, bo przecież prowadzą do rozwiązań, a te czasami są niewygodne), no i do tego uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Zawsze też mamy wybór.

Jeśli z pozoru nie mamy na coś wpływu, to i tak możemy wybrać, jaki będziemy mieć do tej osoby/rzeczy/sytuacji stosunek. Zawsze mamy wybór między leżeniem na kanapie, a robieniem czegokolwiek innego; między zajadaniem i zapijaniem smutków, a złapaniem ich i wyszukaniem dobrych rzeczy w sytuacji; między obgadywaniem osoby za jej plecami, a spojrzeniu prawdzie w oczy i może poszukaniu przyczyny problemów w nas samych; aż w końcu między mówieniem „nie da się” a poszukaniem możliwości i zrobieniem pierwszego kroku ku „da się”. Jednak, aby tak się zadziało to powinna nastąpić jeszcze jedna ważna zmiana, zmiana perspektywy – jeśli przestaję doszukiwać się „winy” za wszystko, co się dzieje w innych ludziach, w świecie, czy w przeznaczeniu (w cokolwiek wierzysz), a działam tam, gdzie mam wpływ, pracuję nad sobą i kształtuję mój świat dookoła, to stawiam właśnie pierwszy krok do bycia w pełni sobą i w pełni szczęśliwą.

Często to wymagające, niełatwe, ale jakże przyjemna jest ta droga odkrywania siebie prawdziwej! Jak wspaniale czuć się dobrze ze sobą samą i nie szukać winy w innych. Jak wspaniale czuć ekscytację w oczekiwaniu na kolejne rzeczy, które mają mnie spotkać, o których jeszcze dziś nic nie wiem, ale już się cieszę, że będą.

Wczoraj skończyłam 35 lat. To były pierwsze urodziny, które świadomie celebrowałam i postanowiłam chwalić się swoim wiekiem i świętować od północy do północy. Bez oczekiwań, bez wymyślonych scenariuszy, bez frustracji. Jaki to był cudowny dzień! Zaczął się w gronie najbliższych, aby potem dostarczyć mi tyle życzeń i ciepłych słów! Tyle wzruszeń i prawdziwej radości. Do tej pory zawsze walczyłam z czasem i wiekiem. Nie opuszczało mnie zdanie „nie tak sobie to życie zaplanowałam”. I wiesz co? I byłam smutna, miotałam się i biczowałam za to, że mam trzydzieści kilka lat, jestem singielką, nie mam dzieci. Aż w końcu nastąpił przełom, zupełnie nie wiem kiedy, gdzieś po drodze 😊

I dobra, jestem singielką, nie mam własnych dzieci, ale to serio ode mnie zależy z jakim nastrojem wyruszę w świat. Nie mam własnych dzieci, ale mam najlepszego chrześniaka i dzieciaki moich przyjaciół, jestem wolontariuszką w domu dziecka, gdzie mam mojego małego Skarbeczka, którym się opiekuję. Dobra, jestem singielką, ale mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół, którzy dają mi mnóstwo miłości i wsparcia. Gdy byłam młodsza, to może i chciałam, aby było inaczej, ale dziś jest tak i mogę realizować się zawodowo na bezpiecznym gruncie etatu, realizować pasje we własnej firmie i spełniać się w każdy inny sposób w Fundacjach, w których działam. Doba ma tylko 24 godziny, więc także uczę się odpuszczać, odmawiać, wybierać siebie – jakie to wspaniałe i odkrywcze!

Możesz się zastanawiać, po co ja tutaj dzisiaj o tym i co to wszystko ma wspólnego z kampaniami?

Otóż zaskoczę Cię: może nie ma nic, a może ma wszystko – zależy jak chcesz na to spojrzeć 😊 Dla mnie dobra kampania jest spójna, autentyczna, inspiruje, odpuszcza tam, gdzie trzeba i celebruje. Dobra kampania dojrzewa i nie powstaje w jeden dzień. W końcu dobra kampania przyciąga tych, do których mówi, a jeśli wiemy, czego chcemy, to przyciągniemy ludzi, którzy to zrozumieją i docenią.

Dzisiaj chciałam zaprosić Cię do mojej bardzo osobistej przestrzeni – przestrzeni zmiany i pracy nad sobą. Ale też poznania własnej wartości i bycia w pełni sobą. Wiem, że to doświadczenie sprawia, że jestem dobra w tym, co robię. Nie muszę nic nikomu udowadniać, nie tracę energii na zbędne frustracje i porównania, co sprawia, że mam więcej czasu na działanie. Jestem po prostu sobą. Zachęcam Cię do tego samego.

Z okazji moich urodzin mam do Ciebie jedną prośbę: spełniaj swoje marzenia! Realizuj swoje cele i bądź szczęśliwy / bądź szczęśliwa! Szczęśliwi ludzie tworzą ten świat lepszym. Tak po prostu.